RELACJE Z REJSÓW
|  Strona główna  |  Relacje z rejsów   |    

 

Karaiby - St. Martin i Tortola

Jacht: Bavaria 36, trasa: St. Martin - Tortola, Copper Island, Virgin Gorda, termin: 27.05 - 03.06

KRÓTKA RELACJA Z REJSU PO MORZU KARAIBSKIM 

Na wyspie Saint Martin wylądowaliśmy w sobotę 3 czerwca po południu. Czekała już na nas taksówka. Do Mariny Anse Marcel dojechaliśmy w 45min. Siedziba firmy była już zamknięta, ale na nas czekał już jacht Bavaria 36 gotowy przyjąć kilku śmiałków. Na drugi dzień po całym obrządku wypłynęliśmy w pierwszy rejs wokół wyspy. Było cudownie: słońce, ciepłe morze i my- Lwy Morskie. 

Noc spędziliśmy w zatoce i na trzeci dzień wypłynęliśmy w długi rejs, celem którego była Tortola. Płynęliśmy, po 4h straciliśmy z pola widzenia ląd, przez następne 5h towarzyszyło nam wokół samo morze i przez ostatnie 4h upragniona Tortola, chociaż gdy wchodziliśmy do zatoki była noc i jedyne co nam pozostało to ufać mapie i GPS-owi. Wydawało się, że otaczające nas skały znajdują się kilka metrów od nas, a w rzeczywistości i za dnia przejście to miało z kilometr. Ale udało się, dopłynęliśmy do zatoki i cali, zdrowi oraz zmęczeni poszliśmy spać. Naszą bazą wypadową na Tortoli była Marina West End. Po krótkiej odprawie (gdyż wyspa ta należy do Wielkiej Brytanii) mogliśmy udać się na zakupy, aby zaopatrzyć się w jedzenie i w najważniejsze- wodę.

Przez następne dni pływaliśmy od wysepki do wysepki, co noc kotwicząc w innym miejscu. Byliśmy na Cooper Island (nazwa wyspy wzięła się z rosnących tam drzew z trującymi owocami), na Virgin Gorda, gdzie spędziliśmy cudowny dzień pływając i zażywając kąpieli słonecznych. Ranki były deszczowe, dzień słoneczny, duszny i wilgotny, a noce przyjemne. Duża przejrzystość wody pozwalała na czerpanie przyjemności z nurkowania. Piękne rozgwiazdy, kolorowe rybki..... co tu dużo pisać. Jednym słowem super. No ale w końcu trzeba było pomyśleć o powrocie do domu, do codziennych zajęć, do szarej rzeczywistości.

Droga powrotna z Tortoli do Saint Martin również zajęła nam 15h i w nocy dotarliśmy do wyspy Dog Island, gdzie spędziliśmy noc. Podczas następnego dnia postanowiliśmy zaglądnąć na Anguille, gdzie nie zagłębiając się w ląd, nurkowaliśmy i odpoczywaliśmy. Pod koniec dnia dotarliśmy do macierzystej zatoki Anse Marcel. Nie wpływając jeszcze do niej, zakotwiczyliśmy u jej wejścia, gdzie znajdowała się piękna plaża. Korzystając z ostatnich wolnych chwil rozkoszowaliśmy się pięknem otaczającego nas krajobrazu. Po ostatniej nocy na jachcie wpłynęliśmy do bazy. Do odlotu mieliśmy jeszcze trochę czasu i dzięki uprzejmości właścicieli mogliśmy do końca zostać na jachcie. Następnie czekało nas długie oczekiwanie na odprawę do samolotu i powrót do domu.
Teraz pozostają tylko zdjęcia, miłe wspomnienia i plany, że za rok tu powrócimy J

 P.S. Chcielibyśmy podziękować Panu Adamowi Kajdewiczowi za pomoc w czarterze jachtu, oraz Firmie VPM-Bestsailz Saint Martin za doskonałą organizację, serdeczność i rodzinną atmosferę. Jeszcze raz DZIĘKUJEMY!!! 

Powrót do "Relacji z rejsów" 

AZYMUT
Ul. Lucjana Rudnickiego10/71, 01-858 Warszawa
E-mail: azymut@azymutczarter.com.pl
Tel/fax: 022/639 74 74; kom. 0-602 468 455